Skręcamy rurki i wkładamy je do przeciętej wzdłuż rolki po
papierze. Wystarczy ścisnąć i zakleić taśmą, a na pewno nie wypadną i można je
przechowywać gdzie się chce, poziomo, pionowo- według uznania. Niby nic, a się
przydaje.A
tak na marginesie- drugie zdjęcie zrobił mój synek.
wtorek, 16 października 2012
Prosty sposób na przechowywanie wikliny papierowej
Zazwyczaj rurki wikliny papierowej walały mi się po
różnych kątach, gdzie się dało. W końcu zaczęło mnie to wkurzać i postanowiłam
je jakoś uporządkować. Pomysł jest prosty, ale skuteczny. Wystarczy rolka po
papierze toaletowym i kawałek taśmy klejącej.
poniedziałek, 15 października 2012
Ruchome kólka w wózeczku
Na wstępie dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga-
szczególnie koleżankom „po fachu” za przemiłe słowa.
Oczywiście zaraz po napisaniu posta przypomniało mi się, że
nie dodałam jednej ważnej rzeczy- dla mojego synka chyba najważniejszej w całej
konstrukcji wózka J
Chodzi o kółka, które się kręcą. Przy pierwszym wózeczku nie miałam pomysłu jak
to zrobić, ale w końcu poszłam w najłatwiejszym kierunku- czyli sznurek. Jak to
za pierwszym razem idealnie nie wyszło, ale grunt, że się kręcą. Jak widać na
zdjęciu końcówki wystają- to dlatego, że najpierw wkleiłam materacyk, a potem
wiązałam sznurki- na drugi raz będę wiedzieć.
Etykiety:
paper,
wiklina papierowa,
wózek z wikliny papierowej
niedziela, 14 października 2012
Wózeczek dla Marzeny
Wcześniej zrobiłam już dwa wózeczki, ale z tego wreszcie jestem zadowolona, a to dzięki fantastycznemu kursikowi Ani. Ozdobiłam go zdobycznymi koronkami, ręcznie uszyłam kołderkę i podusię, a na nich położyłam własnoręcznie zrobionego (w prawdzie z formy, ale zawsze :) ) aniołka. Ogólnie, chociaż wydaje mi się, że coś jeszcze powinnam dodać do ozdoby, jestem dumna z tego wózeczka. Teraz pracuję nad czymś własnym- zainspirowanym pracami Ani, ale wymyślonego przeze mnie. Jeżeli się uda- na pewno się pochwalę.
Etykiety:
aniołek,
handmade,
niebieski,
paper,
ręcznie zdobione,
wiklina papierowa,
wózek z wikliny papierowej
sobota, 13 października 2012
Musujące serduszka i kulki, kulki, kulki...
Na podstawie przepisu, do którego podałam linka w poprzednim poście, przygotowałam sporo niebieściutkich serduszek i górę kulek dla Gosi. Przyniosła słoiczki po Nutelii i chyba po cebulkach- wyszorowane i z oklejonymi wieczkami wyglądają całkiem nieźle. Oczywiście materiał jest "artystycznie koślawy"- cóż szycie, a nawet cięcie idzie mi średnio. Serduszka pachną goździkowo, a kulki różanie- olejki eteryczne trochę kosztują, ale warto- zapach jest fantastyczny. W mieszkaniu nadal pachnie różami, chociaż kulki wyjechały już 3 dni temu!
Etykiety:
bath,
do kąpieli,
kąpiel,
kulki do kąpieli,
musujące kulki,
serce
piątek, 28 września 2012
Musujące kulki do kąpieli
Od niedawna pierwszy raz w życiu mam własną wannę! Wiem, że w tych czasach to nic niezwykłego, ale ja do tej pory nie miałam okazji brać kąpieli, więc wpadłam w szał zakupów i nawet zaczęłam wyrabiać własne kulki musujące!
Przepis znalazłam TU , ale z braku oliwy z oliwek
użyłam oleju z pestek winogron- podobno jest dobry dla skóry. Wszystko się
ładnie wymieszało i dobrze uformowało. Do różowych kulek dodałam olejku
różanego i barwnika do jajek- ładnie barwi wodę. Zrobiłam jeszcze
niebieściutkie serduszka o zapachu goździkowym- wodę barwią mocno, ale na
szczęście nie zostaje kolor na skórze. Oczywiście niebieskie na życzenie
MateuszaJ
Synek mi pięknie pomagał w dodawaniu składników, więc nie mogło źle wyjść.
Kiedy porobię zdjęcia niebieskim serduszkom na pewno wrzucę. Tutaj widzicie
kulki urodzinowe dla Sylwii. Nawet ozdobiłam słoiczki- od dawna mnie korciło
żeby zrobić coś z własnym „logo”. Oczywiście jak już okleiłam wieczka przyszło
mi di głowy żeby je ozdobić haftem wstążeczkowym, ale cóż może następne.
czwartek, 27 września 2012
Moje najpiękniejsze dzieło:)
Jak widać mój synek jest urodzonym modelem, pozuje wspaniale, a w tle wózeczek według pomysłu Ani (link do kursu), jeszcze nie jest skończony, ale nabiera rumieńców.
sobota, 8 września 2012
Po przeprowadzce
Nie było mnie tu od dłuższego czasu i tym razem nie z lenistwa. Przeprowadziliśmy się, a wiadomo przy przeprowadzce roboty jest co niemiara. Teoretycznie niby już się ogarnęłam, ale w praktyce sporo rzeczy siedzi sobie jeszcze w pudłach i czeka na zmiłowanie. Oczywiście w trakcie przeprowadzki kilka rzeczy mi zginęło, niektóre spakowałam w co najmniej dziwne miejsca, kreatywne przybory w sumie układałam z sensem, ale kiedy się ma niecałe dwa dni na spakowanie nie wszystko robi się logicznie. Nowe mieszkanko bardzo mi się podoba. Jest w prawdzie mniejsze niż poprzednie, ale o dziwo wszystkie moje graty się pomieściły i zostało miejsce na nowe zabawki dla Matiego. Mój synek ma w prawdzie swój pokuj, ale zabawek ma całe góry i trudno to wszystko w jednym miejscu upchnąć. Wszystko przez to, że jestem chomikiem i zbieram dosłownie wszystko co mogłoby mi się ewentualnie przydać. Same szklane butelki, które zbierały dla mnie koleżanki ciężko imprezując po nocach (poświęcenie dla przyjaciół to praktycznie przyjemność- na pewno w tym wypadku ;) )zajęły dwa wielkie pudła. Zanim zdążyłam się dobrze rozpakować dostałam dwie reklamówy nowych butelek i słoiczków, więc gdyby mnie ktoś nie znał pomyślałby, że mam baardzo poważny problem z alkoholem. Większość butelek stoi doszorowana i czeka na ozdobienie, ale jakoś ciągle mam coś nowego do zrobienia i chyba sobie jeszcze poczekają. Na razie nie mam zdjęc nowych wytworów, ale już niedłógo będą nowe pudełeczka decoupage, butelki, koniki, serduszka, wisiorki z papieru itp. Mam nadzieję, że będziecie mnie odwiedzać i komentować. Za wszystkie miłe słowa serdecznie dziękuję, jest mi bardzo miło, że zaglądacie i komentujecie, bo pisanie dla siebie jest fajne, ale tworzenie czegoś tylko dla siebie już nie do końca. Raz jeszcze wszystkim dziękuję szczególnie Ani za polecenie mojego bloga na swoim.
Subskrybuj:
Posty (Atom)